Szef BBN: współpraca z MON wygląda modelowo - Wydarzenia - Biuro Bezpieczeństwa Narodowego

27.08.2025

Szef BBN: współpraca z MON wygląda modelowo

Współpraca z Ministerstwem Obrony Narodowej, nie tylko z wicepremierem Kosiniakiem-Kamyszem, wygląda modelowo. Sprawy dotyczące awansów generalskich, reagowania kryzysowego – jak sprawa rosyjskiego drona – prowadzone są w bieżącym kontakcie z wicepremierem i innymi przedstawicielami resortu obrony – powiedział w Polsat News Szef BBN Sławomir Cenckiewicz.

Szef BBN, w porannej rozmowie, podkreślił że "w kwestii wydatków na obronność, w tym wydatków w ramach Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, budżet Sił Zbrojnych RP dzisiaj opiewa na ponad 180 miliardów złotych". "Takiego budżetu nigdy nie było, chociaż trzeba powiedzieć, że jest to wynik progresu, który rozpoczął się w 2016 r." – dodał.

Oczywiście sam budżet państwa w części dotyczącej obronności nie jest w stanie sfinansować całego rozwoju Sił Zbrojnych RP w perspektywie dekady czy realizacji wszystkich kontraktów, które są już zawarte, są w realizacji. Dlatego jest fundusz wsparcia. Problem polega na tym – i to jest kwestia do zweryfikowania – na ile w tych ponad 180 miliardach zawiera się kwota, która idzie na spłatę pieniędzy, które pochodzą z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, czyli w zasadzie zasadzie kredytu. 
"Jeśli prawdą jest to, o czym mówi minister Błaszczak, o czym pisała Gazeta Polska, że istnieje jakieś napięcie między Ministerstwem Obrony Narodowej a człowiekiem, który w rządzie odpowiada za budżet państwa i dyscyplinę finansową, który chciałby w zasadzie zostawić tylko budżet MON, to pojawi się problem. Realnie zepchnie to budżet wojskowy do poziomu ok. 3 proc., z których trzeba jeszcze finansować dług. W rozmowach dotyczących finansowania Sił Zbrojnych RP i ich rozwoju nikt nie ukrywa, że istnieje problem finansów i prowadzona jest "żonglerka" tymi pieniędzmi. To jest pewna teza publicystyczna, ale istnieje problem, skąd wziąć pieniądze, żeby finansować te wielkie programy modernizacyjne" – mówił.

Minister odniósł się również do sporu w temacie jego poświadczeń bezpieczeństwa: "W kwestii moich poświadczeń bezpieczeństwa BBN prowadzi polemikę prawną z Szefem ABW płk. Rafałem Syrysko. To jest ze strony BBN bardzo merytoryczny spór, nad którym pochylają się prawnicy. Z tego względu powstrzymuję się od ofensywnego zapoznawania się z materiałami niejawnymi. Czytam to, co powinienem czytać. To oczywiście może podlegać weryfikacji czy kontroli".  

Nie jest też tak, że żadne materiały niejawne, tak jak niektórzy to sugerują, nie przychodzą do BBN. Nie chcę oceniać, na ile dopływ tych informacji jest tożsamy z tym, co było 5 miesięcy czy 2 lata temu. Ale ten przepływ informacji jest, są spotkania. Biuro funkcjonuje normalnie, a cały ten spór nie utrudnia pracy. Biuro ma wielu pracowników, Szef Biura ma również bardzo dobrych zastępców.

W programie "Graffiti" szef BBN odniósł się także do zapowiedzi Prezydenta Karola Nawrockiego na temat odtajnienia aneksu do raportu komisji likwidującego WSI. "Tak, jesteśmy w procesie weryfikacji treści tego aneksu, musimy wziąć pod uwagę wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który nakazał anonimizację danych, spraw operacyjnych, kryptonimów. Decyzję ostateczną podejmie Prezydent, ale kierunek jest taki, żeby ujawnić ten aneks" – poinformował.

Prawica, kiedy rządziła w Polsce zrobiła z tego aneksu, który moim zdaniem ma wartość tylko historyczną, rodzaj Świętego Graala. My musimy to przeciąć.

Sławomir Cenckiewicz został również zapytany o spotkanie z ambasadorem Ukrainy. "To było spotkanie zapoznawcze, spotkanie dobre, rozmawialiśmy o wszystkich trudnych sprawach. Ja sobie zdaję sprawę, jakim zagrożeniem dla Polski, Ukrainy i całego wolnego świata jest Federacja Rosyjska i wspieram każdego, kto stawia opór temu imperializmowi" – powiedział.

Odnosząc się do weta Prezydenta do ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy, Szef BBN akcentował, że "tu chodzi o uporządkowanie podstawowych spraw”. "Polska, jak mówił Karol Nawrocki, nie jest jakimś gospodarstwem pomocniczym dla Ukrainy ani Ukraińców, którzy korzystają z naszej gościnności i muszą być jakieś przejrzyste kryteria" – dodał.