Gen. bryg. rez. Andrzej Kowalski na Kongresie Armia o "Konstytucji Bezpieczeństwa"
Kiedy w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego dyskutujemy nt. "Konstytucji Bezpieczeństwa", to wyodrębniamy trzy elementy, które w tej chwili wpływają na kształt bezpieczeństwa państwa: ustawa o obronie Ojczyzny, ustawa o obronie cywilnej i ochronie ludności oraz Strategia Bezpieczeństwa Narodowego RP – podkreślił gen. bryg. rez. Andrzej Kowalski. Zastępca Szefa BBN wziął udział w dyskusji dotyczącej "Konstytucji Bezpieczeństwa" w ramach organizowanego w Stalowej Woli Kongresu Armia.
Jeśli ktoś był w amerykańskim Kongresie, to mógł zobaczyć piękne karty konstytucji amerykańskiej. To pokazuje, że odniesienie do dokumentu, jako pierwsze skojarzenie, jest zakorzenione w naszej świadomości. Proponuję jednak, żebyśmy przyjęli inną optykę. Konstytucja to pewnego rodzaju rzeczywistość. Konstytucja to pewna konstrukcja. "Konstytuować coś" oznacza określić pewne zręby, które będą trwałe. I z założenia chcemy, by to trwanie było jak najdłuższe. Jest w tym pułapka. Sądzę, że twórcy Konstytucji RP z 1997 r. nigdy nie przewidywali, że po tych ponad 30 latach funkcjonowania dokument ten może stać się dokumentem trudnym do uznawania jako coś, co trwale trzyma nasze państwo w pewnym systemie.
Zasadna jest w tej chwili dyskusja nad tym, aby zmienić ten zrąb, który tworzy polskie państwo. Oznacza to, że jeżeli myślimy o konstytucji, to musimy myśleć długofalowo, mając jednocześnie świadomość, że to, co chcemy konstruować konstytucją, na pewno nie będzie wiecznym bytem, ale będzie wymagało pewnego rodzaju elastyczności i zdolności adaptacji. Konstytucja Bezpieczeństwa musi mieć taki wymiar – musi być czymś, co chcemy skonstruować jako byt trwały, ale jednocześnie posiadający zdolność adaptacji do zmieniającej się sytuacji.
Kiedy w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego dyskutujemy nt. "Konstytucji Bezpieczeństwa", to wyodrębniamy trzy elementy, które w tej chwili wpływają na kształt bezpieczeństwa państwa. Są to dwie ustawy: o obronie Ojczyzny z marca 2023 roku oraz o obronie cywilnej i ochronie ludności z grudnia 2024 roku. To bardzo ważne akty prawne, na które państwo polskie długo czekało. Od strony prawnej opisują one rzeczywistość – faktycznie konstruują nam coś, co ma przymiot trwałości i co może pozwolić nam na to, byśmy idąc w ślad za ich zapisami, uzyskali stan państwa, w którym będziemy mogli się bronić zarówno przed agresją militarną, jak i przed zagrożeniami wewnętrznymi czy generowanymi przez podmioty zewnętrzne z konsekwencjami dla sytuacji wewnętrznej państwa, bez agresji militarnej. W sumie jest to obecnie największe wyzwanie, przed którymi stają wszystkie państwa wspólnoty zachodniej – tj. obrona przed zagrożeniami, które nie przekraczają progu wojny.
Wspomniane dwie ustawy tworzą dwa filary prawne. Ale jest jeszcze Strategia Bezpieczeństwa Narodowego (SBN). Dokument bardzo istotny w konstruowaniu "Konstytucji Bezpieczeństwa". Dokument centralny, pierwszego rzędu – nie ma ważniejszego, jeśli chodzi o zakreślenie ram wszystkiego, co składa się na wizję efektywnego zapewniania bezpieczeństwo państwa. Dokument o najwyższym poziomie uogólnienia, ale jednocześnie wskazujący, jakie elementy powinny być podjęte przez władzę wykonawczą jako priorytetowe do przeprowadzenia. SBN przez lata była "niechcianym dzieckiem". Jeszcze jako młody funkcjonariusz kontrwywiadu w UOP ocierałem się o pierwsze koncepcje powstawania Strategii, a potem o jej pierwszą wersją. Pamiętam, jak dyskutowaliśmy między sobą, że jest to dokument, który jest marzeniem dla funkcjonariuszy. Z tego powodu, że pokazywał na czym powinien być oparty plan pracy kontrwywiadu. Przy odrobinie życzliwości i wysiłku można było z SBN wyprowadzać obszary, w których kontrwywiad powinien działać. Pamiętam, że niewielu było funkcjonariuszy, oficerów, którzy rozumieli, jak ogromne znaczenie ma SBN. Teraz, po tych wszystkich latach, z zupełnie innego poziomu widzę, że ten dokument jest dokumentem, który stawia wszystko we właściwych proporcjach. Z niego powinny wynikać nie tylko plany obronne Ojczyzny, plany użycia Sił Zbrojnych – te wszystkie znane dokumenty, które jesteśmy w stanie wymienić jednym tchem jako wykonawcze do SBN – ale też plany pracy służb specjalnych, tak wywiadowczych, jak i kontrwywiadowczych. Plany realizowane przez wojewodów, przez władze samorządowe Polski. To wszystko wynika z SBN, a przynajmniej może z niej wynikać – pod warunkiem, że jest dobrze napisana.
Odwołam się do SBN jeszcze obowiązującej, czyli tej z 2020 r. Uważam, że ten dokument miał naprawdę wysoki poziom dojrzałości. Gdy czytałem go po raz pierwszy, to uznałem, że on daje podstawę do tego, żeby cały poziom wykonawczy rozumiał, w jakim kierunku państwo zmierza i jak powinno działać. Zmieniła się sytuacja. Teraz rząd powinien przygotować dokument, który będzie odpowiadał na uwarunkowania międzynarodowe, na nową porcję zagrożeń. Niestety, z tym jest ogromny problem i w związku z tym dyskusja o "Konstytucji Bezpieczeństwa" musi siłą rzeczy zahaczać o wszystko to, co związane jest z SBN, bo to jest dokument, który wypełnia najważniejszą treścią wszystkie kwestie związane z bezpieczeństwem państwa. Przytoczę kilka przykładów. W proponowanym tekście SBN jest podrozdział o "bilateralnych relacjach polsko-amerykańskich". Konsekwencje zgody na tego typu zapis są gigantyczne. "Bilateralne relacje" z USA to możemy mieć na poziomie produkcji samochodów czy opon, ale nie na poziomie strategicznym. Na poziomie strategicznym Amerykanie to nasz najważniejszy partner. To jest państwo, na którym w dużej mierze w tej chwili opiera się możliwość odstraszania Rosji. Jak można zapisać w dokumencie strategicznym, który ma być podstawą do redagowania zadań dla całej struktury państwowej, coś takiego?
Z zupełnie innej dziedziny jest też ogromny problem, który się pojawił w proponowanym brzmieniu SBN, przeanalizowanym przez BBN. Jak można myśleć o obronie państwa, nie dostrzegając konieczności zabezpieczenia żywnościowego społeczeństwa na czas kryzysu lub wojny? Jak można nie zauważyć, że zbliża się MERCOSUR? Jak można nie zauważyć, że negocjowany projekt budżet UE będzie katastrofą dla polskiego rolnictwa? To wszystko są rzeczy, które wpływają w sposób bezpośredni na możliwość obrony państwa, bo choćbyśmy mieli wspaniałą armię i dobrze wyposażoną, to bez żywności, która przykładowo utknie na Atlantyku zablokowana przez przeciwnika, nic nie zrobimy.
Wymieniam te konkretne przykłady, żeby pokazać, że rozważając o "Konstytucji Bezpieczeństwa" rozmawiamy o rzeczach konkretnych. Nie rozmawiamy o abstrakcji, mimo iż są to raczej ogólne zagadnienia zamieszczane w bardzo poważnych dokumentach. Ale w konsekwencji tych ogólnych sformułowań otwiera się możliwość skonstruowania rzeczywistości, która każdemu obywatelowi będzie przynosiła albo bezpieczne życie albo zagrożenie.
Jest jeszcze jedna rzecz, która w ramach rozważania pojęcia "Konstytucja Bezpieczeństwa" powinna się znaleźć. Chodzi o problem zdefiniowana, do czego jako państwo zmierzamy. Co to znaczy, że definiujemy konstytucyjne podwaliny bezpieczeństwa państwa? Dla kogo? Dlaczego? Dla jakiej wizji państwa? Chciałoby się powiedzieć, że powinniśmy się tu wszyscy witać per siostry i bracia, bo stanowimy wspólnotę, która jako wspólnota chce trwać w sposób bezpieczny dla nas wszystkich – w sposób, który będzie generował dobrobyt dla każdego z nas. My, jako wspólnota Polaków, chcemy mieć polską "Konstytucję Bezpieczeństwa", chcemy mieć polską kulturę gwarantowaną przez bezpieczne państwo. Chcemy mieć rozwój polskich tradycji. I dzieci, które myślą jak Polacy. Chcemy, żeby szkoła była szkołą polską, która nie wstydzi się polskiej literatury, poezji i pięknych kart naszej historii.
Te wszystkie zagadnienia są wpisane w "Konstytucję Bezpieczeństwa" – Konstytucję Bezpieczeństwa Polski i Konstytucję Bezpieczeństwa Polaków.