Szef BBN: jesteśmy na ścieżce budowania własnych zdolności - Wydarzenia - Biuro Bezpieczeństwa Narodowego

12.10.2025

Szef BBN: jesteśmy na ścieżce budowania własnych zdolności

– Mamy wizję, mamy strategię. My w ośrodku prezydenckim jesteśmy atlantystami, uważamy, że Pakt Północnoatlantycki jest dla nas wartością. I ten Sojusz – nie tak jak twierdzą w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego – jest relacją dwustronną – powiedział szef BBN Sławomir Cenckiewicz w kanale „Otwarta Konserwa”.

Wśród zagadnień poruszonych przez prowadzącego rozmowę Krzysztofa Ziemca, pojawił się powracający temat Tomasza L. urzędnika warszawskiego ratusza, archiwisty, oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Federacji Rosyjskiej. 

– Pan L. był zatrudniony od 2006 roku do 2022 roku. To nie oznacza, że był tak długo funkcjonującym agentem. Są to sprawy niezwykle narażone na dekonspirację. Więc to oświadczenie ABW z 2022 roku i sam komunikat Prokuratury o tym mówi. Dowody na to, że Tomasz L. pracował na rzecz wywiadu rosyjskiego, nie wykraczają poza 2017 r., więc to i tak jest dużo, bo to jest pięć lat – przyznał szef BBN. 

Dodał, iż mimo obiegowej opinii, działania Tomasza L. dotyczą spraw poważnych, bezpośrednio związanych z obywatelami. Jak przyznał, informacje pozyskane przez oskarżonego, na pozór mało istotne, mogły posłużyć obcemu wywiadowi do na przykład werbowania nowych osób. 

Zniszczenie Nord Stream 2

Pytany o sprawę wysadzenia gazociągu Nord Stream 2 oraz możliwego wydania przez polskie służby podejrzanego o dokonanie zamachu Wołodymyra Ż., Sławomir Cenckiewicz stwierdził, iż w jego ocenie Polska nie powinna wydawać Ukraińca Niemcom. 

Państwo nie powinno oddać tego mężczyzny. Dlatego, że w interesie Polski było uszkodzenie elementu machiny Federacji Rosyjskiej i to się stało. I nawet Sikorski, który swoim głupim wpisem, tak się tym zajmował, oddał nastroje, które temu towarzyszyły – powiedział. 

Dodał, że sprawa Wołodymyra Ż. jest dowodem na to, że mimo upływu lat w polityce zagranicznej Niemiec „niewiele się zmieniło”. – Niemcy – niejako w imieniu nie tylko własnym, ale także Rosji – ścigają człowieka, który zniszczył dobrze prosperujący interes niemiecko–rosyjski – wyjaśnił. 

– I państwo polskie w tym sensie nie powinno przykładać do tego ręki i powinno zrobić wszystko, by ten człowiek nie został wydany Niemcom. Bo nawet gdyby on został wydany, skazany i osadzony w więzieniu, to za jakiś czas Rosjanie zaczną się o tego człowieka upominać – dodał. 

Jednocześnie przyznał, iż mało prawdopodobnym jest, aby oskarżony, działając z dwoma podejrzanymi mężczyznami, był w stanie przeprowadzić wspomniany zamach, bez pomocy służb co najmniej jednego kraju. 

– Nie wiem, jakie służby dokonały tego aktu, natomiast musiałbym być naiwniakiem, żeby powiedzieć, że Wołodymyr Ż., jeśli przyjąć, że on rzeczywiście brał w tym udział i jego dwóch kompanów, że to byli jedyni ludzie zaangażowani w tę operację – zaznaczył. – Tego typu operacje, w sensie modelowym, muszą być realizowane w porozumieniu ze służbami, obawiam się, że niejednego kraju – dodał. 

Bezpieczeństwo Polski

W kontekście bezpieczeństwa Polski, inwestycji w obronność oraz współpracy z rządem w tym zakresie, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego przyznał, że obecnie „jesteśmy na ścieżce budowania własnych zdolności, które pozwolą nam być bezpiecznymi w przyszłości”. 

Mamy wizję, mamy strategię (dot. bezpieczeństwa). My w ośrodku prezydenckim jesteśmy atlantystami, uważamy, że Sojusz jest dla nas wartością. I ten Sojusz – nie tak jak twierdzą w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego – jest to dwustronna relacja – zaznaczył. 

Zdaniem Sławomira Cenckiewicza, działania „obozu prezydenckiego” nadają relacjom polsko–amerykańskim zupełnie nowy wymiar, któremu nie równają się jakiekolwiek dwustronne relacje na świecie. 

– I to nas zasadniczo różni z tą ekipą (rządem), która stoi na jakichś dwóch nogach: na nodze rytualnego opowiadania o tym, jak to z resztą mówił Mariusz Błaszczak, że NATO jest ważne, że jesteśmy ważnym sojusznikiem, że budujemy najważniejszą armię lądową w Europie, że jest fajnie, że jest dobrze. Ale na drugiej nodze jest wizja rządowa, czyli w gruncie budowa europejskich sił, odgrzewanie starego kotleta, jakiejś Unii zachodnioeuropejskiej – podkreślił. 

Jednocześnie przyznał, że w zarysie kierunków modernizacji polskiej armii minister Władysław Kosiniak–Kamysz kontynuuje to wszystko, co rozpoczął minister Mariusz Błaszczak. 

O działaniach rządu

W kontekście strategii obronności państwa i działań rządu szef BBN skrytykował obecną koalicję rządzącą, podkreślając, iż politycy ci w zbyt dużym stopniu skupiają się na zmianach w edukacji i eksperymentach, a w zbyt małym na obronie cywilnej. 

– Ekipa, która rządziła po roku 2015 „rzuciła się” na modernizację armii i to mówię w sensie pozytywnym. W 100 procentach, przy krytyce mininistra Błaszczaka – czasem słusznej – jest realizowana. Ale powinna być tutaj jakaś etapowość. Ta zdolność i odporność cywilna na zagrożenia również powinna być domeną tego rządu – zaznaczył. 

– Teraz, zamiast edukacji i eksperymentów pani Nowackiej, powinniśmy postawić kwestię powrotu przysposobienia obronnego do szkół. My musimy na poziomie szkolnictwa wyższego wrócić do studium wojskowego. Jeśli nie mamy poboru, szkolmy każdego studenta – dodał. 

Przyznał, że Polska potrzebuje obecnie jedności. – Polska nie może funkcjonować na takiej zasadzie, ze premier kraju mówi, że prezes Trybunału Konstytucyjnego nie jest prezesem Trybunału Konstytucyjnego i utnie mu budżet. Każdy wróg Polski właśnie w taki sposób by to realizował – wyjaśnił. 

Ta władza podszyta jest kosmopolityzmem. Drwina z tego, że jest się Polakiem, te wszystkie wynurzenia, że bieda jest sposobem na życie, że jest on związany w jakiś sposób z wyborem, ten cały szlam, który leje się z mediów, antypatriotyczny, antykatolicki. To ośmieszanie bohaterów, rozregulowanie edukacji. To wszystko buduje masę antybezpieczeństwa, antypolonizmu w Polsce – dodał. 

– Jak te środowiska, które to niszczą, nie opamiętają się, to koniec jest taki, jak 1 czy 17 września 1939. Polska potrzebuje konsolidacji – podsumował.