Szef BBN dla tygodnika "Sieci" o nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego - Wydarzenia - Biuro Bezpieczeństwa Narodowego

Strona znajduje się w archiwum.

10.01.2019

Szef BBN dla tygodnika "Sieci" o nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego

W najnowszym numerze tygodnika „Sieci” szef BBN minister Paweł Soloch rozmawia z Markiem Pyzą i Marcinem Wikło m.in. o nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, reformie systemu kierowania i dowodzenia siłami Zbrojnymi RP oraz kwestii migracji.

Jednym z najważniejszych tematów dla polskiego rządu staje się obecnie reforma wojska. Paweł Soloch wskazuje, że do 2014 roku armia polska nie była traktowana jako priorytet działań ekipy rządzącej. Na pytanie o profesjonalizację wojska przeprowadzoną przez D. Tuska, P. Soloch wyjaśnia:

Cała reforma Tuska nazywana szumnie „profesjonalizacją armii” była w istocie redukcją sił zbrojnych, i to przeprowadzoną w błyskawicznym tempie. Francuzi czy Niemcy zakładali, że zrobią to u siebie w ok. 10 lat, nam to zajęło niespełna dwa lata. Chodziło o to, by zredukować liczebność wojska i związane z tym koszty oraz przed wyborami znieść obowiązkowy pobór. I na tym koniec profesjonalizacji, armię pozostawiono samą sobie. Przeciwni temu byli prezydent Lech Kaczyński i kierowane przez Władysława Stasiaka BBN. W 2014 r., kiedy całość rządów należała do PO, już nie było ośrodka, który mógłby przeprowadzić krytyczną analizę, i reforma dowodzenia w kręgach rządowych przeszła prawie niezauważona, nie było wokół niej dyskusji.

Pierwszą kwestią, jaką podjęto w reformie armii jest problem przywrócenia właściwej hierarchii.

Drugi etap SKiD to okres dalszy niż horyzont wyborczy. Planujemy odtworzenie dowództw wojsk lądowych, powietrznych, marynarki wojennej i sił specjalnych oraz utworzenie dowództwa połączonego, odpowiedzialnego za prowadzenie operacji wojskowych i podporządkowanie szefowi sztabu WOT, po osiągnięciu przez nie zdolności do działania. Liczę oczywiście na zachowanie władzy przez obecny obóz, ale akurat w kwestii dowodzenia armią przydałby się szerszy konsens z opozycją. Może zbyt rzadko to wybrzmiewa, ale wszystkie siły polityczne zgadzają się np. co do głównego – czyli wschodniego – kierunku zagrożenia. Nikt nie ma też wątpliwości, że gwarantem naszego bezpieczeństwa jest NATO, a główną rolę w Sojuszu odgrywają Amerykanie. Być może dlatego mam wrażenie, i to mnie cieszy, że obecna zmiana, czyli „mały SKiD”, nie jest kontestowana przez żadną z sił politycznych

— wskazuje Soloch.

Jedną z kluczowych kwestii jest także odpowiednie wzmocnienie obrony cywilnej kraju. O planie realizacji tego zadania, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego opowiada w sposób precyzyjny:

W naszych rekomendacjach do Strategii Bezpieczeństwa Narodowego postulujemy ustawę, która kompleksowo ureguluje problematykę Obrony Cywilnej i ochrony ludności. W świetle tego, co się działo i dzieje na Ukrainie, przywiązujemy wagę do wspierania organizacji proobronnych, budujemy WOT. Natomiast obrona cywilna jest obszarem zaniedbanym. Szczególnie w miastach. A to duże skupiska ludzkie są szczególnie narażone na skutki katastrof czy agresji. Często zachwycamy się doniesieniami o dzielnych kilkulatkach, które były w stanie zadzwonić na numer 112 i wezwać pomoc, gdy rodzicom coś się stało. W niemieckich czy skandynawskich przedszkolach jest to normalny element edukacji, dzieci uczą się rozmawiać z policjantem, strażakiem czy dyspozytorem pogotowia ratunkowego. To powinien być element edukacji, do którego przywiązujemy szczególną wagę. Idąc dalej, myślę, że w dużych miastach znalazłoby się wystarczająco wielu wolontariuszy, którzy po przeszkoleniu mogliby funkcjonować w systemie obrony cywilnej i ochrony ludności, czyli spełniać taką funkcję, jaką w małych miejscowościach w razie kryzysu pełnią wolontariusze skupieni w Ochotniczej Straży Pożarnej.

Więcej na ten temat w najnowszym numerze „Sieci”, w sprzedaży od 7 stycznia br., także w formie e-wydania.

Źródło: wPolityce.pl